top of page
wszyscy won.jpg
prezydent rp.jpg

Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej

Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej - najważniejsza osoba w państwie. W obecnym ustroju prezydent w zasadzie nie ma żadnej mocy sprawczej, chociaż mogłoby się wydawać, że jest najważniejszym urzędem w państwie.

Urząd prezydenta w takim modelu państwa nie byłby funkcją ceremonialną ani stanowiskiem budowanym na wizerunku. To powinien być urząd najwyższej odpowiedzialności państwowej, powierzany osobie o wyjątkowym doświadczeniu, autorytecie i udowodnionej zdolności służby publicznej. Nie ktoś, kto dopiero uczy się państwa, ale ktoś, kto przeszedł drogę do tej odpowiedzialności.

Dlatego prezydentem mogłaby zostać wyłącznie osoba, która odbyła przynajmniej jedną pełną kadencję jako senator. Nie jako warunek elitarności, ale jako zasada doświadczenia. Najwyższy urząd w państwie nie powinien być początkiem drogi politycznej. Powinien być jej ukoronowaniem.

W tym modelu prezydent nie byłby wyłącznie symbolem państwa, lecz posiadałby realne narzędzia wpływu na funkcjonowanie kraju — zarówno w polityce wewnętrznej, jak i międzynarodowej. Ale siła tego urzędu nie miałaby polegać na dominacji. Miałaby polegać na sprawczości połączonej z kontrolą.

Jednym z najważniejszych uprawnień byłaby możliwość wydawania rozporządzeń z natychmiastowym wykonaniem. W sytuacjach wymagających szybkiego działania państwo nie może być sparaliżowane procedurami. Potrzebuje narzędzi reagowania. I właśnie temu miałyby służyć takie decyzje prezydenta.

Takie rozporządzenia miałyby natychmiastową moc sprawczą. Mogłyby być wdrażane od razu, bez wielomiesięcznego oczekiwania. Ale jednocześnie nie byłyby narzędziem trwałego rządzenia poza systemem prawa. Aby zachowały stałą moc, musiałyby później znaleźć umocowanie w dzienniku ustaw. Inaczej kolejny prezydent mógłby podobnym aktem je uchylić.

 

To bardzo ważna zasada. Szybkość działania — tak. Samowola — nie.

I tutaj pojawia się kluczowa różnica wobec modeli opartych na bardzo silnej jednoosobowej egzekutywie. Prezydent miałby możliwość działania natychmiastowego, ale nie jednoosobowego rządzenia państwem. Bo władza musi mieć bezpieczniki.

Dlatego takie rozporządzenia mogłyby zostać uchylone przez Sejm, Senat albo w referendum obywatelskim. Wystarczałaby zwykła większość w jednej z tych trzech dróg. To oznacza, że prezydent może działać szybko, ale obywatele i instytucje nadal zachowują możliwość zatrzymania decyzji, które uznają za błędne.

To nie jest osłabienie urzędu prezydenta. To jego zrównoważenie. Siła połączona z kontrolą. Sprawczość połączona z odpowiedzialnością.

W tym modelu prezydent nie byłby ponad systemem, ale wewnątrz systemu równowagi. Nie monarcha polityczny, lecz silny urząd osadzony w mechanizmach kontroli społecznej i ustrojowej. I to właśnie odróżnia władzę republikańską od władzy skupionej.

Jednocześnie sam prezydent również podlegałby odpowiedzialności. Nie byłby nieodwoływalny. Gdyby utracił zaufanie obywateli, urząd można byłoby zakończyć w referendum większością dwóch trzecich głosów. Bo najwyższy mandat również musi podlegać woli narodu.

To bardzo istotne. Im większa władza, tym większa odpowiedzialność. Nie odwrotnie.

W takim modelu urząd prezydenta nie jest dekoracją. Nie jest tylko podpisem pod ustawami. To realny instrument ochrony państwa, reagowania w sytuacjach nadzwyczajnych i nadawania kierunku strategicznego. Ale jednocześnie urząd ograniczony zasadą, że ostatecznym suwerenem są obywatele.

I o to właśnie chodzi w tym myśleniu o ustroju. Nie o tworzenie silnej jednostki ponad państwem. Tylko o stworzenie silnego urzędu służącego państwu.

Prezydent z doświadczeniem. Realne uprawnienia. Rozporządzenia z natychmiastowym wykonaniem. Możliwość ich uchylenia przez parlament lub obywateli. Możliwość odwołania prezydenta w referendum. Siła urzędu, ale bez samowładzy.

Bo dobrze zaprojektowane państwo nie boi się dawać narzędzi działania. Ono tylko pilnuje, by zawsze istniała możliwość ich kontrolowania.

bottom of page