top of page
wszyscy won.jpg

Urzędnicy RP powoływani w wyborach powszechnych. 

Czy Polska naprawdę potrzebuje obecnego modelu tak rozbudowanej administracji państwowej, a przede wszystkim — czy obecna liczba posłów i senatorów ma jakiekolwiek logiczne uzasadnienie? Dlaczego 460 posłów i 100 senatorów? Dlaczego akurat tyle? Co z tej liczby wynika dla obywateli i reprezentacji wspólnot? To pytania, które warto wreszcie postawić.


Bo jeśli ta liczba nie wynika z naturalnej reprezentacji obywateli, regionów czy wspólnot lokalnych, to czy naprawdę ma znaczenie, czy posłów byłoby 460, 800 albo 99? Samo mnożenie lub zmniejszanie mandatów niczego nie zmienia, jeśli nie zmienia się logika zarządzania państwem. Problem nie leży w liczbach, tylko w zasadach.


Podobne pytanie dotyczy urzędu Prezydenta RP. Jaka dziś naprawdę jest jego rola i czy obecny model tego urzędu odpowiada randze, jaką powinien mieć najważniejszy urząd w państwie? Czy ma być jedynie dodatkiem do systemu i symboliczną wizytówką państwa, czy realnym elementem wpływu na kierunek jego funkcjonowania?


A skoro możemy zadawać te pytania, to pojawia się kolejne — jak moglibyśmy ustalić lepszy model? Jak powinno wyglądać państwo, jeśli naprawdę ma służyć obywatelom? I właśnie od takich pytań zaczyna się rozmowa o zmianie.

sejm rp.png

3 8 0   p o s ł ó w  (zamiast 460)

Obecny model parlamentarny sprawia, że wielu z 460 posłów częściej reprezentuje interesy partyjnych struktur niż interesy obywateli, którzy formalnie ich wybierają. To nie wspólnoty lokalne wskazują dziś swoich kandydatów, lecz w dużej mierze robią to polityczne struktury i listy tworzone ponad obywatelami.

A przecież posłowie powinni być potrzebni przede wszystkim nam — obywatelom. Powinni służyć rozwiązywaniu naszych spraw, reprezentowaniu naszych interesów i reagowaniu na realne problemy ludzi, a nie funkcjonować głównie w logice partyjnych układów.

Właśnie dlatego tak ważne jest przywrócenie idei reprezentanta, który jest blisko wspólnoty, zna jej potrzeby i odpowiada przed ludźmi, a nie przed strukturą, która wyniosła go do polityki.


Dowiedz się więcej dlaczego 380 posłów i w jaki sposób będą oni nas reprezentowali.  >>>

senat rp.png

16   s e n a t o r ó w  (zamista 100)

Jedną z kluczowych zmian byłaby redukcja liczby senatorów ze 100 do 16 — po jednym reprezentancie z każdego województwa.

 

Nie chodzi tylko o zmniejszenie liczby, ale o nadanie Senatowi realnego sensu, bo obecne 100 senatorów nie odnosi się do naturalnej reprezentacji regionów i często powiela logikę Sejmu.

W tym modelu każdy senator reprezentowałby całe województwo, co oznacza silniejszy mandat, większą odpowiedzialność i wyższy prestiż urzędu. Mniej anonimowości, więcej rozliczalności.

Zmiana ze 100 na 16 senatorów nie ogranicza reprezentacji, lecz ją porządkuje. Każde województwo ma jeden wyraźny głos, a Senat staje się rzeczywistą izbą regionów, doświadczenia i odpowiedzialności.

Więcej informacji o roli Senatu i jego miejscu w tym modelu państwa.

Wkrótce więcej o tym.

prezydent rp.jpg

Prezydent RP

Obecnie na Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej może kandydować niemal każdy, kto ukończył 35 lat, nawet jeśli nie posiada doświadczenia państwowego, politycznego czy dyplomatycznego. To pokazuje, że sposób wyłaniania kandydatów do najważniejszego urzędu w państwie wymaga poważnego przemyślenia.

Problem polega również na tym, że w obecnym modelu rola prezydenta bywa ograniczana przez układ sił parlamentarnych, przez co urząd o ogromnym znaczeniu bywa pozbawiony realnej sprawczości.

 

A przecież głowa państwa powinna mieć rzeczywisty wpływ na bezpieczeństwo, kierunek państwa i godną reprezentację Polski na świecie.

Dlatego trzeba zmienić nie tylko sposób wyboru kandydatów na ten urząd, ale także samo rozumienie roli prezydenta w ustroju państwa.

Jak taki model mógłby wyglądać — wkrótce więcej.

bottom of page