ROZDZIAŁ I - CZYM JEST WSZYSCY WON?
Wszyscy WON to nie partia polityczna.
To nie kolejna organizacja budowana po to, aby wejść do istniejącego systemu, zająć w nim miejsce po kimś innym i działać według tych samych zasad, które od lat odbierają obywatelom realny wpływ na państwo.
Wszyscy WON to inicjatywa społeczna, obywatelska i oddolna, której celem jest zmiana sposobu myślenia o państwie, o demokracji, o obywatelach, o partiach politycznych i o tym, kto naprawdę powinien posiadać władzę.
To nie jest tylko nazwa inicjatywy.
To jest sprzeciw wobec modelu, w którym obywatele mają raz na kilka lat wskazać jedną z dostępnych partii, a później przez kolejne lata patrzeć, jak decyzje zapadają ponad nimi.
To jest kierunek myślenia, w którym państwo nie ma być własnością partii, środowisk, układów, zarządów, central i zorganizowanych grup interesów, ale wspólnym dobrem obywateli.
Punktem wyjścia jest bardzo proste pytanie:
Czy państwo powinno należeć do obywateli, czy do zorganizowanych grup interesów?
Dzisiaj wielu ludzi ma poczucie, że niezależnie od tego, kto wygrywa wybory, zwykły obywatel nadal pozostaje jedynie obserwatorem.
Może głosować raz na kilka lat.
Może słuchać obietnic.
Może oglądać kampanie wyborcze.
Może kibicować jednej albo drugiej stronie sporu.
Może złościć się, komentować, narzekać, udostępniać, protestować albo przestać interesować się polityką.
Ale realnego wpływu na państwo praktycznie nie posiada.
I właśnie przeciwko takiemu modelowi myślenia powstała inicjatywa Wszyscy WON.
Nie przeciwko konkretnym ludziom.
Nie przeciwko pojedynczym partiom.
Nie przeciwko konkretnym wyborcom.
Nie przeciwko ludziom, którzy dzisiaj popierają tę czy inną partię.
Wszyscy WON powstał przeciwko samemu mechanizmowi, który sprawia, że państwo przestaje być własnością obywateli, a zaczyna być własnością środowisk politycznych, partyjnych, urzędniczych, organizacyjnych i interesów skupionych wokół władzy.
Nie chodzi o to, żeby zastąpić jednych polityków drugimi.
Nie chodzi o to, żeby jedna grupa zajęła miejsce drugiej.
Nie chodzi o to, żeby stworzyć kolejną partię, która będzie obiecywać, że tym razem będzie uczciwsza, lepsza i bliższa ludziom.
Chodzi o zmianę fundamentów.
Chodzi o zmianę relacji między obywatelem a państwem.
Chodzi o zmianę myślenia o tym, czym jest demokracja.
Chodzi o zmianę myślenia o tym, czym powinien być mandat publiczny.
Chodzi o zmianę myślenia o tym, kto ma wskazywać kierunek państwa.
Chodzi o to, aby politycy, urzędnicy i instytucje publiczne nie stali ponad obywatelami, ale podlegały ich realnej kontroli.
Chodzi o państwo, w którym obywatele nie są potrzebni tylko w dniu wyborów, ale mają wpływ przez cały czas.
NASTĘPNY ROZDZIAŁ
Rozdział II
II. Od lat mieliśmy tylko jedną alternatywę
